Wbiegłam z domu. Próbowałam ją zatrzymać, żeby została przecież nie mogę jej tego zrobić przecież nie, ale muszę. Biegłam za nią, tylko raz na mnie spojrzała wzrokiem pełnym pogardy. Z moich oczu ciekły łzy. Gdy już nie miałam sił by biec za nią, zaczęłam krzyczeć.
-Eri nie zostawaj mnie proszę, obiecałaś przecież nie możesz mnie zostawić samej, jest po między nami jakaś więź przecież to jest przyjaźń nie możesz jej od tak przeciąć!! - Eri stanęła na przeciwko mnie i wkrzyczała mi prosto w twarz
- Chciałaś powiedzieć była, nie szukaj mnie i nie idź za mną, nie chce ciebie zabić dlatego trzymaj się z dala,mam teraz nowe życie. - z jej słów nic nie dotarło do mnie.
-Eri dlaczego, dlaczego mi to robisz proszę zostań!!
-chce mocy, chce jej więcej! Dlatego od chodzę z wioski i ciebie!
-... To boli, to mnie boli, przecież możesz zyskać moc w wiosce!
-takiej to ja nie chce, kiedyś może wrócę obiecuje i wtedy zrozumiesz mnie a teraz żegnaj!
Stałam jak wryta przecież nie mogła mnie zostawić.
-Jeżeli nie chcesz zostać to cie zatrzymam siłą. Reaktywowałam Rinegana.Eri patrzał na mnie, wściekła się o to że nie potrafię tego zrozumieć że odchodzi.
-Eri proszę nie chce tego robić, zostań z nami
-Chcesz bym została muszę Cię za smucić to się nigdy nie stanie. Nie mam zamiaru zostać z wami . Czy to tak trudno pojąć!- Moje dłonie zaczęły się układać w pieczęć. Nie mam wyboru muszę to zrobić za wszelką cenę.
-przepraszam - wyszeptałam z moich oczy zaczęły cieknać ponownie łzy. Moje stopy się oderwały od podłoża . Z moich ust wydobył się jęk bólu. Doskonale wiedziałam że ta technika sprawia mi ból. Podniosłam dłonie do góry. Wszystko do 20 metrów zaczęło odlatywać. Widziałam jak Eri od skakuje, była koło tego chłopaka, to pewnie przez niego zostawia mnie. Wiedziałam że już to przegrałam. Przed oczami zaczęło mi się robić ciemno. Obudziłam się w szpitalu. Z nowu miałam ten sen. Wszyscy pytali się mnie co się stało tamtego dnia, nie potrafiłam odpowiedzieć to zbytnio bolało. Minęło już 5 miesięcy od jej odejścia.
-Wytlumacz nam co się stało? - nalegał Kon
-który raz mam ci mówić że nie chce - odpowiedziałam lodowatym tonem.
Wieść o tym że posiadam Rinegana rozniosła się nie samowice szybko. Każdy się mnie bał, a przecież to nie była moja wina.
-to chociaż go pokaż, no tylko jeden raz!
-po co, jak mówię nie, to znaczy nie proszę Kon-nie wiem jak to możliwe ale każdy chciał go zobaczyć, tylko po co?.On tylko potrafił zabijać. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna była piękna jesień, każdy z liści miał inny kolor. Czasami padał deszcz.
-ah kon jak pięknie, pójdziemy się przejść, co ty na to? - zapytałam jak by nigdy nic.
-Himei nie możesz, ym tak głupio pytać ale gdzie jest Eri?
-czemu nie mogę?
-bo jesteś oskarżona o próbę zabicia Eri
-co to nie możliwe ja przecież nigdy nic bym jej nie zrobiła,a ona, ona sama odeszła od nas!!
otworzyłam okno i wskoczyłam na parapet i mnie nie było. Upadek trochę bolał jeszcze nie zregenowałam chakry. Biegłam przez ulicę w piżamie. Wszyscy ludzie patrzyli na mnie z pogardą w oczach. Z moich oczu zaczęły cieknąć słone łzy. W biegłam do domu od razu skierowałam swoje kroki w stronę mojej sypialni. Przebrałam się w czarne spodenki i czarną koszulkę bez ramiączek, zasłaniała tylko biust, przez brzuch zawinełam bandaż. Na ręce naciagnełam rękawiczki czarne. Zeszłam do kuchni spakowałam jedzenie, chwyciłam plecak i zazuciłam na plecy. Podeszłam do lustra i po patrzyłam w nie. Patrzyłam na moje odbicie, nie byłam za ładna miałam różowe włosy i brązowe oczy. Na mojej twarzy wystąpił uśmiech. Kątem oka zobaczyłam, nasze zdjęcie moje Eri Yuny i Mikado. było zrobione 2 lata temu kiedy byłyśmy jeszcze drużyną. Uznałam że stanę się silniejsza nie będę ofiarą, pójdę w ich ślady.
-obiecuje że was dościgne - wyszeptałam. Spakowałam zdjęcie i rozejrzałam się już ostatni raz, i wbiegłam z domu.
Ucieczka z konochy nie była tak trudna . Tak, uciekłam z woski Liścia. Nie mogła tam wytrzymać sama, na początku Yuna potem Mikado teraz Eri, każda z nich obiecała że spotkamy się któregoś dnia. Nie wieże im, one teraz mają nowe życie, to ja też nie będę czekać. Byłam z nich najmłodsza, w naszej drużynie były 4osoby ja i one. Wszystko było takie piękne dopóki nie odeszły. 4dziewczyny z 4 różnych klanów. Mikado jest z Uzumaki, Yuna jest z Hyuuga, a Eri z Uchiha. A ja jestem mieszanką Uchiha i Senju. W sumie co się dziwić każdy poszedł w swoją ścieżką .
Zaskoczyłam z drzewa szłam po polanie gdy coś zwróciło moją uwagę, a mianowicie odział Anbu walczący z ludźmi w czarnych plaszczach na których były czerwone chmury. Po nownie wskoczyłam na drzewo, przeskoczyłam drzewa byłam nad tymi ludźmi, jeden z nich wyglądał jak ryba. A może był rybą. Zastanawiałam się nad tym, i nie zwróciłam uwagi na to jeden z nich zaszedł za mnie i chwycił za kark. Zleciałam na ziemię, jękłam z bólu. Jeden z Anbu się odezwał
-Himei co ty tu robisz?
Zastygłam w bez ruchu, oni mnie znali.
-Ja no wiesz... Ha Szłam się przejść
-Himei czemu masz przekreślony ochraniacz? Ty uciekłaś prawda?
-ej wiesz nie zła jest ta mała może ją zabierzemy ha to by było w...
-Kisame cicho bądź, nie bierzemy nikogo nie potrzebnego.
-tak, uciekłam i nie jestem bez użyteczna a ty to niby kto co może jakiś świetny!?
-Himei jak mogłaś od wiesz ze teraz Ty również jesteś naszym wrogiem.
-co cie to obchodzi dziewczynko - powiedziała Ryba
-ale to nie możliwe, ona też była z tego klanu.-wyszeptałam
-Himei wróć z nami do wioski.
-Nie nie wrócę do niej, nie chce żeby każdy tak na mnie patrzył bo mam Rinegana, to nie moja wina.- Z oczy zaczęły mi cieknąć łzy.
- każdy mnie zostawił bo mam to coś w sobie. To nie moja wina...
-Itachi czy to możliwe co powiedziała ta smarkula.
-całkiem, bierzemy ją ze sobą, Kisame wiesz co masz robić - Podeszła do mnie ta ryba i zazuciła na ramię
-ej ale z wami nigdzie nie idę, ty rybiasty puszczaj ej mówię coś halo no!! - próbowałam się wyrwać, ale nic z tego nie wyszło. Oh czemu muszę być taka słaba.
-nie pozwolimy wam na to akatsuki, oddajcie nam ją - anbu zaczęło biec na nas. Kisame zamachnoł się dziwnym ki mieczem. Anbu został pokonane jednym ruchem. Z ziemi zaczął się wzrastać jakaś roślina, a zaraz z niej wynóżył się chłopak, miał jedną stronę ciała czarną a drugą białą. Ble i takie żółte tęczówki.
-Lider ogłosił spotkanie, o a to jest na moje urodziny mięso, jak miło z waszej strony-
-ja nie jestem do jedzenia - zaczęłam się wykłucać.
-zetsu ona nie jest do zjedzenia, nic nie wiedzieliśmy o twoich urodzinach - zaśmiał się Kisame.
-powiedz liderowi że będziemy z nią, Kisame idziemy - rozkazał zimnym tonem Uchiha.
-ej ale ja mam swoje nogi, ej ty ryba puszczaj
-hym mówiłaś coś smarkulo
-ej ty nie jestem smarkulą, mam 16 lat
-No to mówię smarkula
-ej no wiesz, to ile ma tam naj młodsza dziewczyna?
-yyy no wiesz no nie mamy dziewczyn
-co? Ja tam nie chce być sama
-życie - zaśmiał się Kisame - ej czyli się zgodziłaś
-nie prawda nie zgodziłam się
-tak się teraz mówi
Nie wiem czemu ale coś czuje że robie dobrze że idę z nimi. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Stanęliśmy na polanie.
-kisame pilnuj jej ja idę po rozmawiać z liderem
-jasne
Uchiha siadł i wechstnoł
-ym ale wiecie to nie tak żebym nie chciała ale ja potrafię sam o siebie zadbać
- o ale dziwne a dzieci nie potrafią a ty jesteś dzieckiem
-ej to nie fair ty cwaniaku to ile masz lat co może 30 ha
-ej nie pyta się o wiek smakaczu
-a ty mogłeś
-ja tak ale ty nie - zaczął się śmiać
-ej no wiesz bo będę do ciebie mówić Wujek Rybcia
-co aż taki stary to ja nie jestem
-dobrze wujku Rubcio-powiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się uśmieszek
-ej.. Bo cię dam Zetsu
-a jakiego Zetsu Wujku?
-ah tej roślinie
-fuj ja się nie zgadzam ble on jest tak ble
-hahaha , Twoja mina była bez cena
-ej a tak wgl to jestem Himei Wujku
-jak Ci zaraz pokażę to się nie pozbierasz a ja jestem Kisame a on to Itachi
-czy to on, czy to jest Itachi Uchiha? - zapytałam. Wolałam się upewnić . Kisame stał i wpatrywał się w mnie.
-skąd mnie znasz? - po patrzyłam w stronę głosu, Itachi już stał i nie był zbytnio zadowolony.
- Eri Uchiha znasz ją od niej o tym wiem
-kojarzę taka sama smarkula jak ty - warknoł - idziemy już na polane, tam będzie czekał lider i ją zabierze.
-wujku Kisame mogę iść sama ? - zapytałam z nadzieją w głosie
-nie jestem twoim wujkiem, Itachi może iść?
- nie - odpowiedział Uchiha.
-No dobra, ale Kisame tym razem chce iść na barana
-o jakie wymagania ma księżniczka
-ej tylko nie księżniczka
-bo co mi zrobisz kruszynko co poskarzysz się mamie i tacie hahaha.
-tobie dużo- zaczęłam się śmiać
-już się boje, nie wierzę tobie, to jest nie możliwe żeby taka smarkula miała Rinegana
-to zobaczysz - wyszeptałam. Zaczęłam skupiać chakre i reaktywowałam Rinegana. Kisame szczęka opadła, Itachi tylko wpatrywał się w moje oczy
-No i co teraz Wujku Kisame - wybuchłam śmiechem. - to teraz twoja mina jest bez cena. Wyłączyłam go, w głowie zaczęło mi się kręcić. Kisame podszedł do mnie i zazucił sobie mnie na plecy.
Szliśmy już jakieś 30 minut kiedy zasnęłam wtuliłam się bardziej w plecy Kisame.
-ej młoda obudź się już jesteśmy, ej słyszysz mnie wstawaj smarkaczu
-dobra już no
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Kisame uśmiechającego się od ucha do ucha. Widziałam także Itachi ego i jakiegoś gościa o rudych włosach, nie możliwe one też miał Rinegana. Kisame mnie podniósł. Stałam na przeciwko tego mężczyzny.
-pokaż Rinegana, i użyj jakiejś techniki - powiedział spokojnym opanowanym tonem
Reaktywowałam go ponownie. Delikatnie moje ciało zaczęło się podnosić, wyciągnęłam dłonie,zaczęłam je składać w pieczęć. Wszystko zaczęło odlatywać Kisame i Itachi gdzieś zniknęli, byłam sama z liderem, który również zaczął się podnosić. Stał na przeciwko mnie. Wyciągnął dłoń, nad moją głową. Poczułam jak całe moje siły od chodzą. Już spadałam gdy czyjeś silne ramiona złapały mnie w tali. Zemdlałam z wyczerpania.
Jedyne co słyszałam to :
-Itachi, Kisame dobra robota, zabieram ją do siedziby, a wy idzie wykonać misję - wtuliłam się w coś w sumie to w kogoś usłyszałam chichot i ponownie zasnęłam.
sobota, 14 marca 2015
środa, 11 marca 2015
One piece - Już nigdy nie będziesz sama, obiecuje Ci to.
W biegłam w tłum ludzi próbując zgubić Marines. Widziałam ludzi, na ich twarzach było widać zdziwienie, a są razem irytuje. Stanęłam na samym środku, zostałam otoczona przez nich z wszystkich stron. Zaczęli podchodzić coraz bliżej. Jeden z nich odezwał się
-łapać ją, kapitan będzie zadowolony!
Nie zdążyłam nic zrobić a już leżałam na ziemi z wykreconymi dłońmi.
******************************************
Zostałam przy prowadzona przed ich kapitana.
-nazywam się Smoker a ty za pewne Himei Shiro? - zastanawiałam się czy odpowiedzieć, bo skoro nie wiem kim jestem to mnie wypuści.
-ym nazywam się...-powiedziałam pierwsze co miałam na języku - SHI
Smoker wyciągnął z ust dwa cygara, podszedł do mnie i nachylił się.
-naprawdę myślałaś że jestem taki głupi - mówiąc to uderzył mnie pięścią w brzuch, z moich ust wydobył się jęk bólu a chwilę później z nich pociekła stróżka krwi. Jeszcze kilka razy uderzył mnie raz w twarz a raz w brzuch.
-więc jak się nazywasz? - zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
-nazywam się... - przerwano mi moją wypowiedź, do pokój wbiegła dziewczyna z krótkimi włosami i okularami na twarzy, przez ramię miał przeniesioną katane.
-pułkowniku w mieście widziano Misaki - powiedziała pospiesznie
-to chyba oczywiste skoro to jest miasto piratów - warknoł zły
-a i widziano Słomkowych.
-zbieraj odział a i jeszcze daj tu jakaś ochronę, a i aby uważali mi na nią. - mówiąc to zabrał swój miecz i wybiegł z dziewczyną. A ja zostałam sama. Z nudów próbowałam się wydostać. Niby nic trudnego ale z wykonaniem gorzej. Ni stąd ni zowąd drzwi się otworzyły, a w nich stał dziewczyna o krótkich rudych włosach. Popatrzyła raz na mnie raz na biurko., aż w kacu się odezwalam.
-pomożesz mi? - zapytałam dziewczynę która już grzebała w biurku.
-a jesteś piratem?
-No tak a nie widać?
-a masz jakieś pieniądze? - znów zapytał
-nie ale wiem gdzie są, jak mi pomożesz to ci pokaże
-zgoda, ale jest mały problem czym mam re kajdanki rozwalić? - odparła
-ym wiesz o tym nie pomyślałam
-mam pomysł Sanji jesteś tu? - zawołała dziewczyna
-tak Nami-San, w czy mogę Ci pomuc?
Za drzwi wyłonił się przystojny mężczyzna o kolorze włosów blond, w ustach miał papierosa, a ubrany był w garnitur.
-co to za piękna dziewczyna jest? - po patrzył na mnie a w oczach miał take serduszka.
-sanji rozwal kajdany na jej rękach - powiedział dziewczyna. Podszedł do mnie i zaczoł oglądać kajdanki,aż w w końcu zapytał:
-jesteś wkładającom?
-yhm
-a niby jaką mamy pewność że nam nic nie zrobisz - zapytał ponownie dziewczyna.
-ym no nie macie, ale jesteśmy po tej samej stronie.
-ja je wierzę - powiedział Sanji
-bo ty każdej dziewczynie wierzysz - odparła dziewczyna
-a co może nam zrobić tak slicznotka? - zapytał ponownie sanji.
-tobie wiele jak będziesz się tak przestawiać do mnie - odpowiedziałam blond lalce
-nami-San weźmy ją ze sobą, na pewno ma jakieś zdolności!! - zaczoł wykrzykiwać Sanji.
-No w sumie co nam szkodzi, a masz jakąś załogę?
-No chyba tak - szepnęłam
-a masz jakiś statek?
-No właśnie w tym jest problem
-jest, spokojnie my mamy a teraz chodźmy - ponownie zawołał sanji, podszedł do mnie zazucił sobie na ramię, oczywiście nie obeszło się bez moich protestów.
-ah puszczaj ty zboczencu!! - zaczęłam krzyczeć
-tylko nie zboczencu, jak już kobieciażu - widać a teraz puszczaj ty kobieciażu!!
-ah zapomniałem jak masz na imię piękna?
-tylko nie piękna, nazywam się Himei
-ah jak słodko Himei - zaczął wykrzykiwac sanji
-a ja jestem Nami a on to Sanji
-miło mi, sanji mogę sam chodzić mam nogi!!
-to ile was jest?
-koło 7 a co? Z Tobą będzie nas 8 - wkrzyczał sanji.
-możemy wziąść jeszcze jedną osobę?
-im więcej tym lepiej - powiedział nami - to chodźmy już na statek.
Szliśmy jakieś 10 minut, kto szedł to szedł bo sanji nie chciał mnie wypuścić.
-luffy jesteś?
Sanji już puścił mnie.
Zero odpowiedzi. Z pokładu wyszedł mały renifer.
-nami - San kto to jest? - zapytał mały
-nasz nowy członek załogi
-nami czemu przywiązałaś tego chłopak do masztu? - zapytałam zdziwiona, ten chłopak przypominał mi kogoś. Ten kapelusz strasznie przypominał mi...
-bo już dawno musieliśmy by wracać na morze. Luffy gdzie jest reszta załogi? - zapytał nami
-co nie ma ich, chwilę temu byli tu naprawdę. - tłumaczył się Luffy
-ej nami kto to jest?
-to jest nasz nowy członek załogi
-em a umiesz gotować? - zapytał
-nie zbyt, ale - zaczęłam szeptac - mogę Ci pomuc w wykradaniu mięsa.
-dobra - wkrzyczał
-ktoś musi znaleźć resztę... Luffy gdzie ty biegnie? Luffy wracaj!
-łapać ją, kapitan będzie zadowolony!
Nie zdążyłam nic zrobić a już leżałam na ziemi z wykreconymi dłońmi.
******************************************
Zostałam przy prowadzona przed ich kapitana.
-nazywam się Smoker a ty za pewne Himei Shiro? - zastanawiałam się czy odpowiedzieć, bo skoro nie wiem kim jestem to mnie wypuści.
-ym nazywam się...-powiedziałam pierwsze co miałam na języku - SHI
Smoker wyciągnął z ust dwa cygara, podszedł do mnie i nachylił się.
-naprawdę myślałaś że jestem taki głupi - mówiąc to uderzył mnie pięścią w brzuch, z moich ust wydobył się jęk bólu a chwilę później z nich pociekła stróżka krwi. Jeszcze kilka razy uderzył mnie raz w twarz a raz w brzuch.
-więc jak się nazywasz? - zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
-nazywam się... - przerwano mi moją wypowiedź, do pokój wbiegła dziewczyna z krótkimi włosami i okularami na twarzy, przez ramię miał przeniesioną katane.
-pułkowniku w mieście widziano Misaki - powiedziała pospiesznie
-to chyba oczywiste skoro to jest miasto piratów - warknoł zły
-a i widziano Słomkowych.
-zbieraj odział a i jeszcze daj tu jakaś ochronę, a i aby uważali mi na nią. - mówiąc to zabrał swój miecz i wybiegł z dziewczyną. A ja zostałam sama. Z nudów próbowałam się wydostać. Niby nic trudnego ale z wykonaniem gorzej. Ni stąd ni zowąd drzwi się otworzyły, a w nich stał dziewczyna o krótkich rudych włosach. Popatrzyła raz na mnie raz na biurko., aż w kacu się odezwalam.
-pomożesz mi? - zapytałam dziewczynę która już grzebała w biurku.
-a jesteś piratem?
-No tak a nie widać?
-a masz jakieś pieniądze? - znów zapytał
-nie ale wiem gdzie są, jak mi pomożesz to ci pokaże
-zgoda, ale jest mały problem czym mam re kajdanki rozwalić? - odparła
-ym wiesz o tym nie pomyślałam
-mam pomysł Sanji jesteś tu? - zawołała dziewczyna
-tak Nami-San, w czy mogę Ci pomuc?
Za drzwi wyłonił się przystojny mężczyzna o kolorze włosów blond, w ustach miał papierosa, a ubrany był w garnitur.
-co to za piękna dziewczyna jest? - po patrzył na mnie a w oczach miał take serduszka.
-sanji rozwal kajdany na jej rękach - powiedział dziewczyna. Podszedł do mnie i zaczoł oglądać kajdanki,aż w w końcu zapytał:
-jesteś wkładającom?
-yhm
-a niby jaką mamy pewność że nam nic nie zrobisz - zapytał ponownie dziewczyna.
-ym no nie macie, ale jesteśmy po tej samej stronie.
-ja je wierzę - powiedział Sanji
-bo ty każdej dziewczynie wierzysz - odparła dziewczyna
-a co może nam zrobić tak slicznotka? - zapytał ponownie sanji.
-tobie wiele jak będziesz się tak przestawiać do mnie - odpowiedziałam blond lalce
-nami-San weźmy ją ze sobą, na pewno ma jakieś zdolności!! - zaczoł wykrzykiwać Sanji.
-No w sumie co nam szkodzi, a masz jakąś załogę?
-No chyba tak - szepnęłam
-a masz jakiś statek?
-No właśnie w tym jest problem
-jest, spokojnie my mamy a teraz chodźmy - ponownie zawołał sanji, podszedł do mnie zazucił sobie na ramię, oczywiście nie obeszło się bez moich protestów.
-ah puszczaj ty zboczencu!! - zaczęłam krzyczeć
-tylko nie zboczencu, jak już kobieciażu - widać a teraz puszczaj ty kobieciażu!!
-ah zapomniałem jak masz na imię piękna?
-tylko nie piękna, nazywam się Himei
-ah jak słodko Himei - zaczął wykrzykiwac sanji
-a ja jestem Nami a on to Sanji
-miło mi, sanji mogę sam chodzić mam nogi!!
-to ile was jest?
-koło 7 a co? Z Tobą będzie nas 8 - wkrzyczał sanji.
-możemy wziąść jeszcze jedną osobę?
-im więcej tym lepiej - powiedział nami - to chodźmy już na statek.
Szliśmy jakieś 10 minut, kto szedł to szedł bo sanji nie chciał mnie wypuścić.
-luffy jesteś?
Sanji już puścił mnie.
Zero odpowiedzi. Z pokładu wyszedł mały renifer.
-nami - San kto to jest? - zapytał mały
-nasz nowy członek załogi
-nami czemu przywiązałaś tego chłopak do masztu? - zapytałam zdziwiona, ten chłopak przypominał mi kogoś. Ten kapelusz strasznie przypominał mi...
-bo już dawno musieliśmy by wracać na morze. Luffy gdzie jest reszta załogi? - zapytał nami
-co nie ma ich, chwilę temu byli tu naprawdę. - tłumaczył się Luffy
-ej nami kto to jest?
-to jest nasz nowy członek załogi
-em a umiesz gotować? - zapytał
-nie zbyt, ale - zaczęłam szeptac - mogę Ci pomuc w wykradaniu mięsa.
-dobra - wkrzyczał
-ktoś musi znaleźć resztę... Luffy gdzie ty biegnie? Luffy wracaj!
Bleach - To ty zmieniłeś moje uczucia.
Jest to one-shot Tak szczerze nie trzyma się ty nic kupy.
- Himei, Hichigo, Ichigo,Renij Toshiro,Eri,ulciora (nie wiedziałam jak się pisze) Grimmjow , Yuna, Mikado do dyrektora ale już - zaczęła krzyczeć nauczycielka. Niech zgadne Hichigo idzie do dyrektora za znęcanie się nad uczniami, Renji za to że żyje, Ichigo za gadanie z Grimmjow, ulciora za spanie na lekcji, Toshiro za rozmawianie z Yuna, a ona z nim , Mikado pewnie za pisanie na GG, Eri za słuchanie muzyki na lekcji, i ja , ale czemu ja, ja się tylko patrzyłam w okno
-ale ja nic nie zrobiłam proszę pani - próbowałam się wytłumaczyć
-to co robiłaś przez całą lekcje, bo wątpię że słuchałaś, a teraz do dyrektora
-No ale byłam cicho, i nawet nie rozmawiałam
-Zabierzecie ze sobą Suu , wszyscy ale już do dyrektora.
-ale proszę pani za co ja idę? - zapytała Suu.
-Oh pokaż swój zeszyt, wątpię że tam jest choć jakieś zadanie, same rysunki tam masz, więc idziesz z nimi
-idziemy już - zapytał Ulciora
-ta jasne jak mnie zaniesiesz - odburkneła zła Suu
-dobra, ale masz mi potem coś dać
-a co? - zapytała zdziwiona Suu
-później ci powiem
-dobra zaczynam się ciebie bać
-o Ulciora zarywa hahaha - roześmiał się na całą klasę Hichigo
-ale ja jeszcze nie skączyłam - zaczęłam się ponownie wykłucać z nauczycielką
-a kto powiedział że ja idę do derektora - zapytała Eri
-coś ty powiedziałaś młoda pano
-to co słyszałaś stara pruchwo - cała klasa zaczęła się śmiać. Nauczycielkę jeszcze bardziej to wkurzyło że postanowiła sama przyprowadzić dyrektora.
10 minut później
-zaczniemy od rosadzenia was no to tak Hichigo będziesz siedzieć z... Z Himei- stanęłam jak wryta że co ja miałam siedzieć z psycholem no chyba ich pojebalo. Popatrzyłam kontem oka na niego, uśmiechał się do mnie. Po moich plecach przeszedł dreszcz.
-ym no etto proszę pana nie mogę siedzieć z kimś innym
-nie, trzeba było wcześniej o tym myśleć, no to tak Eri pójdzie do Grimmjow'a
-czemu do tego idioty? Zapytała jak by nigdy nic.
-uważaj na słowa laleczko
-słucham skurwielu? Ponownie zapytała
-dosyć ale już, Eri już na swoje nowe miejsce, a ty Hichigo również a tak jeszcze zostali inni , Yuna pójdzie do Toshiro do Mikado przyjdzie Ichigo a Pana Suu pójdzie do Ulciory.
Eri podniosła się z krzesła, skierowała się w stronę swojego nowego miejsca. Na jej miejsce przyszedł Hichigo usiadła w sumie to się rozwalił w całej ławce.
-hej słodka - przywitał się, moja szczęka opadła, nie potrafiłam nic powiedzieć.
-zamknij skarbie usta lepiej bo jeszcze uznam to za zaproszenie - ponownie się uśmiechnął a ja tym razem zamknęłam usta w obawie o nie.
-Za karę zrobicie zadanie w grupie będzie to tak Himei, Hichigo, Ichigo, Yuna, Renji ,Mikado, Grimmjow, Ulciora ,Eri ,Suu, Toshiro, macie zrobić referat o tym jak należy zwracać się do starszych ma mieć naj mniej 100 kartek. Na jutro. Macie teraz 10 minut wolnego aby się dogadać. - Wszyscy wyżej wymienieni podeszli do naszej ławki.
-to jak to robimy? - zapytał głupio Renji - a jak wolisz Himei na sucho czy na mokro? - zapytał się mnie Hichigo, o Boże jak ja nienawidzę tego uśmiechu, czuje się wtedy taka bezbrona.
-Yuna zrób coś z nim - wy jęczałam
-ale co? - zapytała
-a czmeu ty nic nie zrobisz Skarbie?
Zamachnełam się w jego stronę. Uderzyłam go w bark.
-ała co ty jesteś z kamienia?
-yhm, a Teraz ja ci odam. - uśmiechnął się i wziął zamach. A ja pisnełam kuląc się. Poczułam jak ktoś mnie obejmuje, otworzyłam oczy i zobaczyłam Hichigo.
-musiałeś. - ponownie się zamachnełam. Tym razem chwycił moją dłoń . O, Nie co się będę o oddam mu drugą. Ponowny zamach, jaki żal znowu.
-nie tym razem Kochanie - znowu ten uśmiech.
-nie mów do mnie kochanie
-mówiłaś coś?
-to gdzie będziemy to robić - zapytałam
-możemy u mnie Kotku - odpowiedział Hichigo
-ah nie o to mi chodziło
-a mi się wydaje że ktoś tu leci na naszą Himei Hichigo!
-to ci się źle wydaje, a ten referat możemy zrobić u mnie i tak mieszkam sam
- Yuna mam przyjechać po ciebie?
-a możesz Toshiro
-No to kto z kim przyjedzie? Bo nie każdy wie gdzie Hichigo mieszka - zapytała Mikado
-Mikado o to się nie martw, ty już i tak jedziesz ze mną - uśmiechnął się Ichigo
-a kto powiedział że się zgodzę?
-No dobrze jak nie chcesz
-No dobra jadę
-Suu a ty z kim jedziesz? - zapytał za spany Ulciora
-No ja z nikim
-a to przyjadę po ciebie
-okej
-no to Yuna jedzie z Toshiro, Suu z Ulciorą, Mikado z Ichigo, Eri pojedzie z Grimmjow em
-co chyba śnicie
-pojebało was ja po nią nie jadę
-jedziesz jedziesz,
-a ty Renji z kim jedziesz? - zapytała Yuna
-ja no jadę po prowiant no wiesz trzeba coś jeść hehe amarena i te sprawy
-No to wszystko ustalone? O tej 18 u Hichigo w domu a i pamiętajcie że zostajemy u niego na noc chyba że chce ktoś iść do domu około 5nad ranem. Wasz wybór
-yhm a ym Hichigo?
-tak kochanie? - tym razem to zignorowałam
-gdzie mieszkasz?
-tam gdzie śpimy razem
-hichigo ja pytam na serio, to gdzie?
-przy jadę po ciebie o 17:30
-o nie, ja z Tobą nigdzie nie jadę
-No to masz problem bo pojedziesz kotku.
-a nie mogę jechać z nikim innym?
-nie chyba że chcesz zostać zgwałcona przez Renji ego więc jedziesz ze mną Słońce ty moje.
-ah ale wiesz co ja się bardziej boje ciebie niż Renji ego ? hichigo zbliżył się do mnie nasze twarze dzieliło kilka centymetrów.
-Wiesz co ci powiem kotku?
-nie a powniam?
-Jesteś słodka - czy mówiłam już że szczeka mi za kilka godzin odpadnie.
Lekcje szybko się skączyły. Czekam właśnie teraz na Hichigo, jak na zawołanie usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam na dół, otworzyłam, przede mną stał hichigo, jak stoi jest o jakieś 20 centymetrów wyższy.
-hej mała jedziemy
-hej, tak. Mamo ja już jadę do jutra.
-dobrze kochanie .
-gotowa?
-yhm
-wystąpimy jeszcze w jedno miejsce
Hichigo siadł na motor, chwycił kask, podeszłam do motoru i siadam na niego, poczułam czyjeś dłonie na moich . Po patrzyłam na Hichigo.
-daj mi je na tali
-co?
-oh może tak Ci wytłumaczę, daj mi je na talię, bo chce czuć czy jeszcze jedziesz.
-No dobra
Położyłam dłonie wzdłuż jego talii, przytulił się do niego i usłyszałam jak chcichocze. poczułam jak rusza.
Droga mi się okropnie dłużyła. Jechałam wtulona w plecy Hichigo. Jak zakrencał jeszcze bardziej do niego przylegałam. I słyszałam chichot. Zatrzymał się pod jakaś wjazdem. Wyjechaliśmy na parking pierwsze co zobaczyłam to był duży Domi nie sorry to nie był dom to była Villa.
Zeszliśmy z motoru
-już jesteśmy
-to jest Twój dom? - gdy się mu przyglądnąć to można by powiedzieć że to jest jakiś mniejszy pałac. Na podjeździe stały już inne motory.
-tak skarbie przecież bywasz w nim co weekend , choć już bo czekają na nas.
Weszliśmy do jego domu pierwsze co mi się zóciło w oczy to był wystrój, dom był cały biały,z dodatkami czarnymi. Weszłam głębiej do domu był piękny. Podeszłam do kanapy, wszyscy gdzieś już byli rozniesieni po domu.
-i jak Ci się podoba?
-jest tu tak pięknie Hichigo, masz bardzo dobry gust.
-o Himei już jesteś - zawołała Eri a wraz z nią Suu
-No tak
-to czemu nic nie mówiłaś że już jesteś?
-a bo dopiero przyjechałam, to ja idę po zwiedzać.
-a Himei nie zgub się tu jest 6 sypialni.
-jakoś spróbuję.
-jak coś to wołaj kochanie
-naprawdę
-to ja już idę - zaczęła Eri
Wyszła z salonu zaraz po niej zaczęła się Suu zbierać, ah bo zapomnę Suu to jest tylko ksywka tak na prawdę nazywa się Sumire. Zostałam sama z Hichigo
-odprowadzić cie? - zapytał, był jakiś dziwnie miły, to straszne.
-nie trzeba, sam dam rade, jak coś to będę wołać.
-a znajdź sobie jakąś sypialnie, bo chyba nie chcesz spać z Renjim?
-jasne, ale wolę sama, to ja już pójde
Poszłam, zaczęłam się wspinać po schodach, doszłam do 1 sypialni była także przepiękna. W niej był Toshiro i o dziwne z Yuną, o trzymają się za ręce, o jak słodko a teraz pocałował ją w policzek, to może lepiej nie przeszkadzam. Poszłam do następnej, była tak samo urządzona jak 1,ale w niej był Ichigo z Mikado, jest wiedziałam że coś pomiędzy nimi jest. O przytulali się. Wole im też nie przeszkadzać. Doszłam do 3 sypialni tak sama była, tylko że w niej była Suu, siedziała na łóżku a za nią Ulciora, przytulił ją, dziwny jest ten świat nigdy by jej nie podejrzewałam że coś z Ulciorą, odeszłam by im również nie przeszkadzać, doszłam już do 4 sypialni także była tak sam, no nie chyba coś mnie strzeli, a teraz tu jest Eri z o Boże Grimmjowem, chyba jest koniec świata. O zrobili sobie wojnę na poduszki. Ah idę do następnej, teraz 5 była z nich wszystkich najpiękniejsza i inna , duże białe łóżko sto poduszek na nim, duża szafa znowu biała. Stoliki dwa noce obok łoża, był po prostu przepiękny, a naj lepsze z tego wszystkiego było to że nikogo w nim nie było, wybieram ten pokój. Podeszłam do łóżka i położyłam się na nim. Ah panował w tym pokoju cudowny zapach, mogłam bym go wąchać latami a i tak mi by się nie znudził. Wtuliłam się w poduszkę.
-Himei co ty robisz? - usłyszałam czyjś głos . Odwróciłam głowę i zobaczyłam Hichigo.
-No leżę sobie a co?
-Wiesz może to by nie było dziwne ale leżyś sobie w mojej sypialni.
-to jest twoja sypialnia? - zapytałam przestraszona. Od razu zerwałam się z łóżka. I szłam w stronę drzwi.
-ale wiesz co mi to wcale nie przeszkadza. Mówiąc to podszedł do mnie i chwycił mnie za nadgarstki, pociągnął mnie w stronę łóżka. Wylądowaliśmy w łóżku, ja na łóżku a ona na mnie. Teraz sobie uświadomiłam że ten zapach to zapach Hichigo. Cała zrobiłam się na twarzy czerwona.
-złaś ze mnie wiesz ile ty ważysz, jeszcze mnie zgnieciesz i co będę plackiem- zaczęłam się wyrywać.
-oj nie przesadzaj kotku - o Boże, jestem jeszcze bardziej czerwona, no kto normalny mówi do dziewczyny nie swojej kotku w łóżku. O sorry on nie jest normalny
-zejć ze mnie to boli - próbowałam się wyrwać, ale nic nie wyszło. Do pokoju i łóżka Hichigo wpakował się Renji
-o co robicie mogę z wami? - zapytał podekscytowany czerwono włosy.
-ja jak narazie potrzebuje kogoś zucić z siebie, czy wiesz coś o tym Hichigo?
-hym ciekawe kto to jest?
-Himei pomuc ci? - zapytał
-nie, jej nie trzeba pomagać, Renji bądź tak miły i przygotuj jakiś film zaraz przyjedziemy, a i zawołaj wszystkich.
-yhm - odpowiedział znudzony.
Wybiegł z pokoju.
-to na czym to ja skączyłem ah tak - zbliżył swoje usta do moich i pocałował w policzek. Usłyszałam jak Renji już nas woła. Hichigo podniósł mnie z łóżka i pociągnął na dół.
Oglądaliśmy horror pod tytułem "Piła". Ble to było takie okropne każdy miał się do kogo przytulić tylko nie ja. Życie, siedziałam na kanapie pomiędzy Hichigo a Renjim. Siedziałam zwinięta w kulkę na kanapie, cała się trzęsłam, popatrzyłam na Hichigo siedział uśmiechnięty od ucha do ucha. Była znowu w filmie okropna scena, przesunęłam się bardziej Hichigo,
-hym - popatrzył mi w oczy, znowu ta okropna scena. Delikatnie się skuliłam. Próbowałam na to nie patrzeć, no właśnie próbowałam ale nie wychodziło, jeszcze bardziej przesunęłam się do Hichigo. On się tylko uśmiechał i oglądał dalej film. Typowy facet chce się tylko zabawić. Film się skaczył dość szybko. Renji poszedł po prowiant. Siedzieliśmy na kanapie.
-czy ty uważasz że dziewczyny są słabsze? - zapytała Suu
-nie, ja tylko wam tłumacze że dziewczyny. Mnie wypiją-odburknoł Grimmjow
-o co zakład że wypijemy więcej?
-to może o to że jeżeli my wygramy to wy będziecie robić co my chcemy a jak wy to my - powiedział Grimmjow
-dobra - odparłyśmy razem
-No to zaczynamy.
2 godziny później
Boże chyba się upiłam. Jak myślicie dlaczego tak myślę, jestem po 5 piwie,i nie potrafię zrobić swobodnych ruchów.
-Himei przyznaj się że jesteś pijana, a nie udawaj
-ale ja nie jestem, ale wiecie co kocham was wszystkich - powiedziałam
-tak to już wiemy - odburkła Eri zalana w trupa.
-Suu choć lepiej już. - powiedział zmartwionym głosem ulciora.
-dobrze kochanie
-to my już się zbieramy
Ulciora wziął Suu na ręce i poszedł do sypialni.
-Ichigo daj mi truskawki - powiedziała kolejna zalana w trupa.
-wiecie ludzie my też już się zbieramy - powiedział Ichigo.
Mikado delikatnie chwiejnym krokiem poszła w stronę schodów. Ichigo poszedł za nią, z dźwięków które było słuchać, Ichigo niósł Mikado do sypialni.
-ah ludzie my też się zbieramy.
-ale Toshiro ja nie chce!!
Toshiro podszedł do Yuny i wzięła ją na ręce. Zaniósł ją do sypialni.
-Eri choć my też idziemy, dasz rade iść? - zapytał Grimmjow
-No jasne że dam, ale wolę żebyś tyrał. Usłyszałam tylko wyschnięciu Grimmjowa, i już ich nie było. Zostałam sam z Hichigo i Renjim w salonie. Hihi zupełnie mnie chyba ignorował, wstałam z kanapy i podeszłam do niego. Patrzyłam mu oczy i siadam mu na kolanach, okrakiem zbliżyłam swoje ust do jego ust,przytuliłam się do niego. I pocałowałam w kącik ust. Hichigo po patrzył mi w oczy i się wpił w moje usta
Poczułam jak ktoś mnie podnosi z sofy , przyległam całym ciałem do niego.
-Renji my już idziemy
-ah no dobra
Hichigo zaczął się spinac po schodach a ja wpiłam się w jego ust. Całowaliśmy się przez całą drogę.
Weszliśmy do sypialni. Położył mnie na łóżku. A sam legnoł na mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy.
-hichigo...
-hym?
-pocałuj mnie - wysapałam
Od razy wpił się ponownie do moich ust. Chwilę później odsunął się,
-przepraszam ale nie mogę, jesteś pijana.
-ale ja chce
-obiecuje że to dokaczymy jak będziesz trzeźwa, a teraz spróbuj zasnąć.
-ale ja chcę z Tobą spać - próbowałam go namówić
-No dobrze, choć ty
Przysunełam się do niego. I wtuliłam głowę w jego nagi tors.
-Wiesz co jesteś wygodny i ładnie pachniesz
-dobrze a teraz idź spać a i, dobranoc Skarbie
-yhm dobranoc kochanie - mało się zastanawiałam co powiedziałam, po prostu wtuliłam głowę do jego torsu. I zasnęłam.
Z punktu widzenia Yuny
Obudził mnie dziwne uczucie ciepła o boże ktoś mnie przytula Otworzyłam oczy i zobaczyłam Toshiro, kamień mi z serca spadł. To tylko on, ale chwil co on robi? Ze mną w łóżku? byłam cała czerwona na twarzy.
-Toshiro co my robimy razem w łóżku
-śpimy nie widać
-No tak ale co robimy razem?
-No byłaś wczoraj pjana i ciebie zaniosłem do łóżka a to że powiedziałaś :śpij ze mną to tylko twoja wina.
-ah a już myślałam że to tylko sen.
-No nie stery nie sen kochanie
-Toshiro czemu tak mówisz do mnie?
-bo cię kocham ty mnie też
-co, niby kto ci to powiedział??
-No wiesz to byłaś ty
-ale ja byłam pjana
-Wiesz co a ja ciebie i tak kocham
Mówiąc to przylegnol do mnie. Uśmiechnęłam się. I powiedziałam - ja ciebie też Toshiro.
Z punktu widzenia Suu.
Nie spałam już jakieś dobre 10 minut, dlaczego odpowiedź jest prosta leżałam całym ciałem na Ulciorze. Było mi zbyt wygodnie. O o chyba się budzi yhm otworzył oczy. Przyciągnął mnie bardziej do siebie.
-Suu kocham cie
-ale...
-żadnych ale po prostu ciebie kocham i mam nadzieję że ty też mnie
-ja, ja ciebie też kocham - mówiąc to wtuliłam się jeszcze bardziej do niego. Zasnęłam.
Z punktu widzenia Mikado.
Zaczęłam się przebudzać. Coś tak pięknie pachniało, ah otworzyłam oczy widziałam Ichigo. Coś robił z tacą.
-Ichigo co robisz?
-przeniosłem Ci śniadanie skarbie
-ah dasz mi truskawkę
-yhm
Zbliżył się do swoje usta do moich i pocałował.
-Ichigo co to było? - zapytałam zdziwiona
-Dałem Ci truskawkę - za chcichotał
Z punktu widzenia Eri.
Obudziłam się, poczułam jak ktoś mnie zrzuca z łóżka. Otworzyłam oczy, widziałam Grimmjowa leżał sobie na łóżku. Podeszłam do niego i po ciągnęłam za kołdrę.
-ej co robisz?
-biorę moją kołdrę
-jaką twoją
-No normalnie
-tak to jeżeli twoja jest kołdra to moje są poduszki
-ej oddawaj jedną.
-nie znajdź sobie własną
-dobra
Położyłam się na łóżku, w sumie to na skrawku łóżka. Przykryłam się i Położyłam głowę na torsie Grimmjowa
-ej co robisz
-leżę na MOJE poduszce.
Z punktu widzenia
Obudziłam się. Poczułam jak MOJE źródło ciepła ucieka. Przytuliłam się do niego. Poczułam jak mnie podnosi i kładzie na sobie. Do moich wargach prxylegly inne które mnie pocałowały. Otworzyłam oczy, zobaczyła Hichigo. Odezwał się ode mnie.
-i jak się spało kochanie
-źle, strasznie jesteś twardy.
-a ponoć jestem taki wygodny, ah Himei ja ciebie też kocham
-Co? Ale ja nic nie mówiłam
-yhm a to Hichigo pocałuj mnie błagam, albo to kocham cie Hichi, chce z Tobą być na zawsze, zrób sobie dzieci....
-ja byłam pjana, to się nie liczy
-ale jak dla mnie tak
-nie prawda
-jesteś moj...
-a nie mów tego
-dlaczego jak jesteś moja. I będziesz ma zawsze
-ale ja nie chce być Twoja
-ty nie masz wyboru, na początek ślub a po tem gromadka dzieci
-hichigo
-a może na odwrót
-hichigo
-albo nie
-Hichi
-tak kochanie
-bo ja ci coś muszę powiedzieć
-No mów
-bo ja ciebie też kocham
-skarbie wiem, ja to wiem od dawna
-Jeżeli ja mam być Twoja to ty jesteś MÓJ.
-kocham cie Kotku naj mocniej jak potrafię
-hichi ja ciebie też, ale co z referatem?
-o kur**, zapomniałem
Koniec
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)