W biegłam w tłum ludzi próbując zgubić Marines. Widziałam ludzi, na ich twarzach było widać zdziwienie, a są razem irytuje. Stanęłam na samym środku, zostałam otoczona przez nich z wszystkich stron. Zaczęli podchodzić coraz bliżej. Jeden z nich odezwał się
-łapać ją, kapitan będzie zadowolony!
Nie zdążyłam nic zrobić a już leżałam na ziemi z wykreconymi dłońmi.
******************************************
Zostałam przy prowadzona przed ich kapitana.
-nazywam się Smoker a ty za pewne Himei Shiro? - zastanawiałam się czy odpowiedzieć, bo skoro nie wiem kim jestem to mnie wypuści.
-ym nazywam się...-powiedziałam pierwsze co miałam na języku - SHI
Smoker wyciągnął z ust dwa cygara, podszedł do mnie i nachylił się.
-naprawdę myślałaś że jestem taki głupi - mówiąc to uderzył mnie pięścią w brzuch, z moich ust wydobył się jęk bólu a chwilę później z nich pociekła stróżka krwi. Jeszcze kilka razy uderzył mnie raz w twarz a raz w brzuch.
-więc jak się nazywasz? - zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
-nazywam się... - przerwano mi moją wypowiedź, do pokój wbiegła dziewczyna z krótkimi włosami i okularami na twarzy, przez ramię miał przeniesioną katane.
-pułkowniku w mieście widziano Misaki - powiedziała pospiesznie
-to chyba oczywiste skoro to jest miasto piratów - warknoł zły
-a i widziano Słomkowych.
-zbieraj odział a i jeszcze daj tu jakaś ochronę, a i aby uważali mi na nią. - mówiąc to zabrał swój miecz i wybiegł z dziewczyną. A ja zostałam sama. Z nudów próbowałam się wydostać. Niby nic trudnego ale z wykonaniem gorzej. Ni stąd ni zowąd drzwi się otworzyły, a w nich stał dziewczyna o krótkich rudych włosach. Popatrzyła raz na mnie raz na biurko., aż w kacu się odezwalam.
-pomożesz mi? - zapytałam dziewczynę która już grzebała w biurku.
-a jesteś piratem?
-No tak a nie widać?
-a masz jakieś pieniądze? - znów zapytał
-nie ale wiem gdzie są, jak mi pomożesz to ci pokaże
-zgoda, ale jest mały problem czym mam re kajdanki rozwalić? - odparła
-ym wiesz o tym nie pomyślałam
-mam pomysł Sanji jesteś tu? - zawołała dziewczyna
-tak Nami-San, w czy mogę Ci pomuc?
Za drzwi wyłonił się przystojny mężczyzna o kolorze włosów blond, w ustach miał papierosa, a ubrany był w garnitur.
-co to za piękna dziewczyna jest? - po patrzył na mnie a w oczach miał take serduszka.
-sanji rozwal kajdany na jej rękach - powiedział dziewczyna. Podszedł do mnie i zaczoł oglądać kajdanki,aż w w końcu zapytał:
-jesteś wkładającom?
-yhm
-a niby jaką mamy pewność że nam nic nie zrobisz - zapytał ponownie dziewczyna.
-ym no nie macie, ale jesteśmy po tej samej stronie.
-ja je wierzę - powiedział Sanji
-bo ty każdej dziewczynie wierzysz - odparła dziewczyna
-a co może nam zrobić tak slicznotka? - zapytał ponownie sanji.
-tobie wiele jak będziesz się tak przestawiać do mnie - odpowiedziałam blond lalce
-nami-San weźmy ją ze sobą, na pewno ma jakieś zdolności!! - zaczoł wykrzykiwać Sanji.
-No w sumie co nam szkodzi, a masz jakąś załogę?
-No chyba tak - szepnęłam
-a masz jakiś statek?
-No właśnie w tym jest problem
-jest, spokojnie my mamy a teraz chodźmy - ponownie zawołał sanji, podszedł do mnie zazucił sobie na ramię, oczywiście nie obeszło się bez moich protestów.
-ah puszczaj ty zboczencu!! - zaczęłam krzyczeć
-tylko nie zboczencu, jak już kobieciażu - widać a teraz puszczaj ty kobieciażu!!
-ah zapomniałem jak masz na imię piękna?
-tylko nie piękna, nazywam się Himei
-ah jak słodko Himei - zaczął wykrzykiwac sanji
-a ja jestem Nami a on to Sanji
-miło mi, sanji mogę sam chodzić mam nogi!!
-to ile was jest?
-koło 7 a co? Z Tobą będzie nas 8 - wkrzyczał sanji.
-możemy wziąść jeszcze jedną osobę?
-im więcej tym lepiej - powiedział nami - to chodźmy już na statek.
Szliśmy jakieś 10 minut, kto szedł to szedł bo sanji nie chciał mnie wypuścić.
-luffy jesteś?
Sanji już puścił mnie.
Zero odpowiedzi. Z pokładu wyszedł mały renifer.
-nami - San kto to jest? - zapytał mały
-nasz nowy członek załogi
-nami czemu przywiązałaś tego chłopak do masztu? - zapytałam zdziwiona, ten chłopak przypominał mi kogoś. Ten kapelusz strasznie przypominał mi...
-bo już dawno musieliśmy by wracać na morze. Luffy gdzie jest reszta załogi? - zapytał nami
-co nie ma ich, chwilę temu byli tu naprawdę. - tłumaczył się Luffy
-ej nami kto to jest?
-to jest nasz nowy członek załogi
-em a umiesz gotować? - zapytał
-nie zbyt, ale - zaczęłam szeptac - mogę Ci pomuc w wykradaniu mięsa.
-dobra - wkrzyczał
-ktoś musi znaleźć resztę... Luffy gdzie ty biegnie? Luffy wracaj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz